Znajdujesz się w: » PONADTO: » Konkursy/ nagrody »
  w serwisie:
Samorząd
Urząd Miejski
Miasto
Strategia / plany / programy
Gospodarka
Kultura / sport / turystyka
Współpraca międzynarodowa
Edukacja
Budżet / raporty / sprawozdania
Ostrów i UE
Fundusz Grantowy
  POLECAMY
  PONADTO:
Konkursy/ nagrody
Ankieta
Statystyki
O portalu
Mapa serwisu
Kontakt
Maskotka miasta Ostrowa Wielkopolskiego

Czerwone uśmiechnięte jabłuszko to maskotka miasta Ostrowa Wielkopolskiego. Oficjalnie zaprezentowano ją podczas konferencji prasowej w dniu 22 czerwca 2007 – Nasza maskotka nie ma jeszcze imienia. Myślę, że w tym wyborze pomogą nam nasi mieszkańcy, zapraszam ich do konkursu na wybór imienia – powiedział w czerwcu 2007 r. Radosław Torzyński, Prezydent Ostrowa Wielkopolskiego. >>

Jabłko królewskie to element, który znajduje się w herbie Miasta Ostrowa Wielkopolskiego.
- Dlatego postanowiliśmy, aby właśnie jabłko było naszą maskotką. Jabłuszko towarzyszy mi także od początku mojej prezydentury. Ale ponad wszystko jabłko jest zdrowe – powiedział Radosław Torzyński, Prezydent Ostrowa Wielkopolskiego.

                     

Ostrowskie jabłuszka wykonano w dwóch rozmiarach. Maskotki trafią do gości odwiedzających Ostrów Wielkopolski. Pierwszymi, którzy je otrzymali byli oprócz dziennikarzy uczestnicy Triatlonu Policyjnego z Węgier, Rumunii i Ukrainy.
Wizerunek jabłuszka pojawi się także na innych materiałach promocyjnych Ostrowa Wielkopolskiego, w tym m.in. czekoladkach, ulotkach. 

Ostrószko – to imię, które nosić będzie maskotka Ostrowa Wielkopolskiego, bezimienne dotąd czerwone uśmiechnięte jabłuszko. Przez około dwa miesiące ostrowianie mogli zgłaszać swoje propozycje imienia. Nietypowe chrzciny jabłuszka odbyły się 19 października 2007 r. w ostrowskim Ratuszu.

Obecne w herbie miasta związane jest z legendą o powstaniu Ostrowa. Licznie zgromadzonym w sali kolumnowej ostrowskiego Ratusza odczytała ją Agnieszka Zuszek.

- Dorośli ostrowianie mają swojego patrona św. Stanisława. Z nim mogą się identyfikować. Z kolei z myślą o najmłodszych zdecydowaliśmy się na wybór miejskiej pluszowej maskotki. Ma to być miły symbol dla dzieci i młodzieży – powiedział Radosław Torzyński, Prezydent Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. – Królewskie jabłko znajduje się w naszym herbie dlatego postanowiliśmy, aby nasza maskotka nawiązywała właśnie do tego elementu. Przygotowanie projektu zleciliśmy kilku profesjonalnym firmom zajmującym się projektowaniem tego typu gadżetów. Niektóre z nich nawiązywały bezpośrednio do królewskiego jabłka w herbie, ostatecznie zdecydowaliśmy się na wybór czerwonego, uśmiechniętego jabłuszka.

Od 22 czerwca do 15 września trwał konkurs na wybór imienia jabłuszka. Z możliwości przekazania swojej propozycji skorzystało 69 osób, które zgłosiły 136 imion. W dniu 10 października jury pod przewodnictwem Prezydenta Miasta Ostrowa Wielkopolskiego wybrało, jej zdaniem, to najładniejsze ,,Ostrószko’’ uzasadniając w swoim wyborze, że imię łączy w sobie zarówno część nazwy miasta, jak i jabłka.

Autorką nagrodzonego imienia jest Ewelina Wróbel. Laureatka wraz z Prezydentem Miasta zostali rodzicami chrzestnymi maskotki. Zwyciężczyni w nagrodę otrzymała dużą maskotkę oczywiście jabłka oraz zestaw atrakcyjnych upominków.

- Dwie rożne osoby zgłosiły dwie niemalże bliźniacze nazwy ,,Ostruszko’’ i ,,Ostrószko’’, wybierając między nimi uznaliśmy, że oficjalną będzie ta druga. W logotypie, który będziemy wykorzystywać poprawniejsza i praktyczniejsza będzie nazwa pisana przez ,,ó’’ – wyjaśnił Radosław Torzyński.

O tym skąd wzięły się imiona, które z nich są najpopularniejsze, a które najrzadsze (np. Ekspedyt lub Myszon) powiedziała Ewa Mielczarek kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Ostrowie Wielkopolskim. Odczytała także akt nadania imienia, po którym rodzice chrzestni: Laureatka oraz Prezydent Miasta zwiesili maskotce szarfę z imieniem.

Wszyscy uczestnicy konkursu otrzymali małe maskotki i legendę o założeniu miasta. Na wszystkich czekały także pyszne i soczyste jabłka oraz słodkości.

Sama maskotka była zadowolona ze swojego imienia. Chociaż jest… niemowlakiem dzielnie radzi sobie z poważnymi obowiązkami. Reprezentowała już m.in. Ostrów Wielkopolski na ogólnopolskim zlocie maskotek w Ustce robiąc furorę wśród wczasowiczów wypoczywających w tej nadmorskiej miejscowości, a od kilkunastu dni towarzyszy wszystkim pierwszakom w miejskich ,,podstawówkach’’ podczas uroczystego ślubowania, nagradzając każdego pasowanego ucznia małym jabłuszkiem.




Zjazd Maskotek w Rowach koło Ustki (15.08.2007 r.) Zjazd Maskotek w Rowach koło Ustki (15.08.2007 r.)

Legenda o założeniu Ostrowa

„Przed wiekami, gdy już w Wielkiej i Małej Polsce istniały grody warowne, wsie i liczne osady, tu gdzie znajduje się miasto Ostrów Wielkopolski, rozciągała się jeszcze puszcza poprzerzedzana bagnami i rozlewiskami leniwych rzeczułek.
Młody książę, pan tej krainy, wiele już na swych ziemiach polował tylko nie w tych stronach. Postanowił więc przy końcu lata zapolować pierwszy raz w owej puszczy mokrej i niebezpiecznej, pełnej zwierza, zdradzieckich oparzelisk i kąśliwych komarów.
Nie bez trudu przedzierał się pan Wielkiej Polski ze swej stolicy na skraj matecznika, nim wreszcie zagrały rogi, poszła gończa psiarnia, z łopotem skrzydeł frunęły sokoły, i książę z drużyną ruszył na łów.
Ożywił się bór prawieczny. Chyłkiem zmykały borsuki, w żeremiach kryły się bobry, strwożone łosie taplały się w rudych bagniskach. Wylękła się puszcza zielona. Z wód zerwały się żurawie, dzikie gęsi i wrzaskliwe kaczki, na suchych miejscach przystanęły nasłuchując dziki.
Dzień kłonił się ku zachodowi i łów był już obfity, gdy młody pan, wciąż pełen zapału goniąc za łanią, trafił ją krótkim oszczepem. Ranne zwierze miało jeszcze tyle sił, że uciekło w puszczę. Książę, szukając swego łupu, zbytnio oddalił się od drużyny i zabłądził. Próżno trębacze wzywali go do powrotu, echo rogów bezskutecznie pochłaniał las. Daremnie gońcy przeszukiwali najbliższe okolice, dopóki noc ich nie wypędziła z borów.
Książę, straciwszy w bagnach konia, dwa dni tułał się po leśnych wertepach. Trzeciego dnia wreszcie osłabiony głodem, w podartej odzieży, opuchnięty od ukąszeń komarów i dzikich pszczół, gdy już stracił wszelką nadzieję na dotarcie do ludzkich siedzib, poczuł niespodziewanie zbawczy dym nad mokradłami.
Na wielkich kępach ukrytych wśród trzcin i olszynowych zagajników, znalazł drewniane domostwa. W największej z tych zagród, na dużym ostrowie, mieszkał kmieć stojący na czele tego puszczańskiego rodu. Prosta, lecz schludna było to zagroda, a wokół niej sad z okazałymi drzewami.
Kmieć życzliwie przyjął słaniającego się na nogach przybysza i obiecał, ze za parę dni, gdy młody człowiek wypocznie i powróci do sił, zostanie wyprowadzony z puszczy.
- Czyimi jesteście i co robicie w tych leśnych ostępach? – zapytał książę.
- Nie mamy żadnego pana. Jesteśmy ludźmi wolnymi i sami spożywamy owoce swej pracy. I ty, młodzieńcze, choć jesteś naszym gościem, gdybyś dłużej chciał u nas pozostać, musisz sam zarobić na jadło. Żyjąc tu nie mamy nieprzyjaciół, nie używając broni – pozostajemy w pokoju.
Książę nie zdradził się, kim jest. Gdy wyzdrowiał, sporo jeszcze czasu przebywał wśród leśnych ludzi. Łodzią wydłubaną z jednego pnia, zaopatrzeni w sidła, wspólnie odwiedzali miejscowe ostrowy, pełne łownego ptactwa. W saki zmyślnie sporządzone z drzewnego łyka chwytali tłuste karasie, mułem i zielskiem pachnące. Zanurzeni po pas w wodzie, rękami chwytali raki ogromne. Ledwo widocznymi ścieżkami w bór chodzili ścinać sosny krzywe i niewyrosłe, ale wielce żywiczne najstosowniejsze na domowe ognisko. Młody człowiek pomagał w robocie i jadł chleb, na który pierwszy raz w życiu zapracował.
Kiedy nadszedł dzień pożegnania, kmieć wręczył gościowi kosz wspaniałych jabłek ze swego sadu.
- Ależ to są prawdziwe królewskie jabłka – powiedział wesoło książę – jakże Ci się odwdzięczę?
- To ja Ci się odwdzięczam za Twój trud tym skromnym darem, bo nie mam Cię czym więcej wynagrodzić.
Młody człowiek podziękował i obiecał, że kiedyś wróci tu jeszcze.
Jakoż gdy nastała zima i mróz lodem skuł bagna, przyjechał niespodziewanie książę ze świtą do puszczańskiej wioski. Powitał go kmieć z całym rodem i zdumiał się niezmiernie rozpoznawszy w książęcej osobie swego niedawnego gościa, a książę rzekł:
- Przyjechałem jeszcze raz podziękować za wszystko, co dla mnie uczyniłeś, i za tę naukę nakazującą szacunek dla pracy. Jesteś dobrym gospodarzem w swej zagrodzie, będziesz więc dobrym i w grodzie.
Książę rozejrzał się, pomyślał, a potem zatoczył krąg ręką.
- Wykarczujemy wokół las – powiedział – osuszymy bagna, zbudujemy gród bez zamczyska i obronnych murów, aby nigdy nie zaznano tu przelewu krwi. W herbie jego będą klucze grodowe i jabłko, najpiękniejsze z tych, które mi ofiarowałeś. Jabłko będzie symbolem obfitości, a klucze symbolem spokoju i bezpieczeństwa.”

(Eligiusz Kor – Walczak, „Opowieści czterech jeźdźców. Baśnie i legendy ziemi kaliskiej”, Kalisz 1987, str. 192 – 194, według wątku przekazanego przez Krystynę Szymańską z Ostrowa Wielkopolskiego).

Źródło: Marek Olejniczak, Bedeker Ostrowski, Ostrów Wielkopolski 2004, s. 16-17.

-- wstecz --
Liczba wyświetleń:938
 
 
  TABLICA OGŁOSZEŃ
Ogłoszenia / obwieszczenia
Przetargi
Aktualności - archiwum
Konkursy ofert
Wpłaty - numery kont
Domki letniskowe
Portal jest oficjalnym serwisem Urzędu Miejskiego w Ostrowie Wielkopolskim
Design Transition Technologies
Powered by neTTstar