Wieńce i wiązanki kwiatów spoczęły w miejscach pamięci narodowej: pod tablicą kaprala Jana Ładubca - pierwszej w Ostrowie ofiary wojny, pod obeliskiem żołnierzy 60 Pułku Piechoty oraz w kwaterze żołnierzy Wojska Polskiego, na cmentarzu przy ul. Bema.
- Dobrze pamiętam tamten piękny i ciepły dzień. Z głośników nadawano cały czas komunikat: Uwaga nadchodzi!, uwaga nadchodzi! A później były już eksplozje wybuchów bomb i ryk silników samolotów. To było tyle lat temu, ale człowiek tego strachu zapomnieć nie może – wraca pamięcią do wybuchu wojny Irena Kostrzewa, prezes ostrowskiego Koła Związku Sybiraków.
Zenon Adamczewski uczestnik walk, autor publikacji, obecnie zamieszkały w Sośniach wspomina, że informacja o wybuchu była wielkim szokiem i zaskoczeniem z wielu powodów. – Ci ludzie, którzy mieszkali obok nas, których znaliśmy z sąsiedztwa stali się nagle naszymi śmiertelnymi wrogami. Myśmy nie wiedzieli o tym, że oni przekraczali zieloną granicę do Niemiec, tam się szkoli i wracali już jako SS-mani gotowi do prześladowania naszego narodu. Dla mnie, 16-latka, to był ogromny wstrząs. Bardzo przeżyłem ten okres tym bardziej, że mój ojciec został bestialsko zamordowany.
Część wspomnień okresu wybuchu wojny, czas walk podczas okupacji a także wspomnienia o ojcu zawarte zostały w kilu publikacjach autorstwa Pana Zenona Adamczewskeigo.
Uczestnicy tamtych wydarzeń, władze samorządowe w tym Prezydent Ostrowa Wielkopolskiego, Starosta Ostrowski oraz goście modlili się również w za tych, którzy polegli walcząc z okupantem. Nabożeństwo w intencji ojczyzny kombatantów odbyło się w kościele Najświętszego Zbawiciela.
- Czy mamy dziś smucić się tym, ze tu w świątyni jest nas garstka? – pytał retorycznie w uroczystej homilii ks. Kanonik Tomasz Ilski, proboszcz parafii pw. Św. Stanisława Biskupa w Ostrowie Wielkopolskim. – Zadajemy sobie także pytanie, co dzieje się z naszą Ojczyną, jeśli wielu obojętnie przechodzi obok takich rocznic jak ta. Trzeba pokochać swoją ojcowiznę, by dostrzec swoją godność i godność człowieka, który stoi obok nas. Rok 1939 udowodnił, że jeśli ktoś chce się wywyższać kosztem drugiego, to prowadzi to do tragedii. Co zrobić, by pozostać człowiekiem? Odpowiedź jest prosta, trzeba pokochać Boga, bo kochając Boga miłujemy także drugiego człowieka.
Po nabożeństwie złożono wiązanki kwiatów w kwaterze żołnierzy Wojska Polskiego. Ten punkt zakończył część religijno-oficjalną uroczystości. Następnie uczestnicy wzięli udział w spotkaniu towarzyskim.
- Dziękuję Wam za to, że jesteście. Bo to dzięki Wam moje pokolenie zna okrucieństwo wojny jedynie z opowiadań i historycznych przekazów. Jako Prezydent Ostrowa, ale także jako ostrowianin chcę jednak, abyśmy wspólnie poprzez takie uroczystości przekazywali pamięć o tamtych strasznych czasach kolejnym pokoleniom – powiedział Radosław Torzyński, Prezydent Miasta Ostrowa Wielkopolskiego.
Starosta Ostrowski podziękował wszystkim, którzy zjawili się na obchodach, uznając że jest to nie tylko okazja do historycznych wspomnień, ale także do swobodnej rozmowy o problemach środowiska kombatanckiego. W imieniu organizatorów wzniósł także toast za zdrowie i pomyślność kombatantów.
Janusz Grzesiak
Biuro Prasowe i Relacji Społecznych
02.09.2007 r.